Jak by ktoś pytał gdzie mnie tyle nie było w sieci, to odpowiadam :-) nadrabiam zaległości z wyjściówkami w końcu uzbierało się trochę od pięciu lat. Które były spowodowane zaoczną edukacją męża. Mąż oczywiście zakończył z sukcesem studia :-)
A teraz opowiem wam o moim wypadzie w wolny dzień (powiedzmy wolnym, po przyjściu do domu musiałam dwa razy uwijać się by nadrobić nieobecność ) Wraz z moimi koleżankami z grupy PKMB Zostałyśmy zaproszone do miejsca które w codzienności był dla mnie tylko sklepem.
Sklep The Secret Soap Stare okazał się oazą doznań gdzie każdy zmysł został wykorzystany. Już w pobliżu sklepu rozprowadza się zapach który kusi by wejść do środka. Ciężko jest wzorkiem skupić się na danej rzeczy co moment zauważałam ciekawy produkt który kusił swoim wyglądem, A na nie których produktach zrozumiałym było akcentem znak zakazu spożycia, chociaż trudno było się oprzeć i gdybym nie widziała co mam w ręce to pewnie bym wsadziła do ust by skosztować :-) Każdy produkt ma swój tester czyli przed zakupem można wypróbować na własnej skórze :-)
I perełka która swoim szumem spływającej wody kusi by przysiąść i zaciągnąć się powietrzem przy tężni solankowej.
Po dwóch tygodniach od czasu pobytu w tym sklepie mój powyższy opis jest tak prawdziwy jak by to było dziś, myślę że nawet za rok będę opowiadać to z takim samym odczuciem :-) chociaż już wiem na pewno że od świeże pamięć nie raz odwiedzając to miejsce, w końcu karta stałego klienta w programie lojalnościowym zachęca do zdobywania kolejnych serduszek które zbliżają do nagrody :-) czyli darmowego produktu :-)
Mnóstwo zapachów przywiozłam do domu również, dzięki upominkom które otrzymałam, krem do rąk czekoladowy od razu córka skonfiskowała a mąż już chciał sobie mój peeling do ciała przygarnąć bo stwierdził że jest to idealny jako zapach do samochodu.....obiecałam mu że dam mu opakowanie gdy zużyje i sobie powiesi w samochodzie ;-)
Sklep znajduje się w nowym pasażu w Galerii Krakowskiej. Oraz w Galerii Bonarka z tymże tam jest tylko tzw. wyspa. Oraz w sklepie on -line
A dla fanów obowiązkowo trzeba polubić fanpage TU KLIK
A teraz nacieszcie zmysł wzroku ;-)
Wspaniały pomysł na prezent
Tężnia solankowa
I nasza brygada PKMB
niedziela, 1 czerwca 2014
wtorek, 13 maja 2014
czwartek, 8 maja 2014
Czapki dress you up to się nosi
O ile dobrze pamiętam to było na Wrześniowym spotkaniu podkrakowskich blogerek w tamtym roku. Firma Dress you up przekazała naszym dzieciom które brały udział też w tym spotkaniu czapeczki, u mnie każde dostało czyli cała trójka taką czapeczkę. Starsze dzieciaki od razu gdy pogoda zaczęła robić się jesienna, używać zaczęły czapki. Zima była łagodna, więc i praktycznie ciągle je nosili.
A Maja dopiero teraz na wiosnę jej założyłam pierwszy raz. Goniła po ogrodzie zachwycona, że tak jak rodzeństwo ona też taką samą czapkę ma, niestety gdy zaczęłam robić zdjęcia starszaki zmyli się na rowery. Więc tylko Majkę musicie podziwiać :-)
PS. Ewa mówi że lubi tą czapkę dla tego że uwiązany kok czy kucyk nie traci na wyglądzie po ściągnięciu czapki ;-)
Marka dress you up jest KLIK TU
Oraz na fanpage KLIK TU
O matko dopiero teraz pierwszy raz weszłam na ich stronę i widzę tam superowe ciuchy :-0
poniedziałek, 5 maja 2014
tesa artykuły szkolne
Nie wiem czy jesteście na tym etapie, ale jak jesteście to wiecie że kupowanie artykułów szkolnym to nie okres tylko Wrześniowy. U mnie praktycznie co miesiąc trzeba werbować półki działu papierniczego w poszukiwaniu niezbędnych artykułów.
Na ostatnim spotkaniu blogerek miałam okazję poznać parę produktów od marki Tesa i koniecznie muszę wam je pokazać bo są warte swojej uwagi.
Mini Roller korektor w taśmie, jest mały i poręczny bez problemu mieści się w każdym piórniku, Ewa która często zmienia piórniki bez problemu upcha go w każdym a jego wielkość jest podobna do gumki do mazania ( przynajmniej tej co ma ona :-) Taśma ładnie się wysuwa przylegając do kartki. A pisanie po taśmie to sama przyjemność. I jak to Ewa ujęła podsumowując Mini Roller ".... zaczęłam już specjalnie robić błędy w zeszycie, po to by przejechać po kartce Mini korektorem...."
Więcej o produkcie i dostępnych kolorach znajdziecie KLIK TU
Kolejny produkt to klej. Klej otrzymał Filip bo będąc w klasie pierwszej często używają każdego dnia w szkole i w domu gdzie zadania opierają się na wylepieniu jakiś wylepianek. Kleje w sztyfcie nie ukrywam przewinęło się u nas cała masa, ale taki jak ten to pierwszy raz spotkałam się. Specjalna końcówka wspaniale spełnia swój cel, świetnie rozprowadza się po powierzchni a klej tylko w tedy wypływa gdy przyciśnie się tubkę. Więc nie ma mowy o odklejaniu zakrętki od tubki czy poklejonych dłoni. A jeśli chodzi o sam klej to prace techniczne bez problemu Filip donosi do domu bez żadnych poprawek w klejeniu i może od razu ustawić na półce czyli tzw "wystawce"
Strona producenta Tesa jest tu www.tesa.pl
Na ostatnim spotkaniu blogerek miałam okazję poznać parę produktów od marki Tesa i koniecznie muszę wam je pokazać bo są warte swojej uwagi.
Mini Roller korektor w taśmie, jest mały i poręczny bez problemu mieści się w każdym piórniku, Ewa która często zmienia piórniki bez problemu upcha go w każdym a jego wielkość jest podobna do gumki do mazania ( przynajmniej tej co ma ona :-) Taśma ładnie się wysuwa przylegając do kartki. A pisanie po taśmie to sama przyjemność. I jak to Ewa ujęła podsumowując Mini Roller ".... zaczęłam już specjalnie robić błędy w zeszycie, po to by przejechać po kartce Mini korektorem...."
Więcej o produkcie i dostępnych kolorach znajdziecie KLIK TU
Kolejny produkt to klej. Klej otrzymał Filip bo będąc w klasie pierwszej często używają każdego dnia w szkole i w domu gdzie zadania opierają się na wylepieniu jakiś wylepianek. Kleje w sztyfcie nie ukrywam przewinęło się u nas cała masa, ale taki jak ten to pierwszy raz spotkałam się. Specjalna końcówka wspaniale spełnia swój cel, świetnie rozprowadza się po powierzchni a klej tylko w tedy wypływa gdy przyciśnie się tubkę. Więc nie ma mowy o odklejaniu zakrętki od tubki czy poklejonych dłoni. A jeśli chodzi o sam klej to prace techniczne bez problemu Filip donosi do domu bez żadnych poprawek w klejeniu i może od razu ustawić na półce czyli tzw "wystawce"
Strona producenta Tesa jest tu www.tesa.pl
środa, 23 kwietnia 2014
Przyjaciele Holly Webb
Czyż okładki tych książek nie są uroczę ? są tak słodkie te stworzonka że trudno oderwać oczy mi a co dopiero Mai, która biega z tymi książeczkami po domu jak z jakimiś maskotkami :-)
Kolejna seria znanej u nas na blogu już Holly Webb i jej przyjaciele. Opowieści w których nie może zabraknąć słodkich zwierzątek i ulubionych przez dzieci pupili tych wymarzonych i tych z nie możliwych marzeń. No wręcz obowiązkowa pozycja w domowej biblioteczce twojego dziecka.
O czym opowiadają książeczki ?
Czekoladowy piesek : Historia dwóch siostrzyczek które nagle muszą zamieszkać w jednym pokoju. Może to nic strasznego, w końcu się kochają ale.... ale no właśnie kto dzielił pokój z rodzeństwem wie jak to jest, są dni dobre i te mniej dobre zwłaszcza jeśli chodzi o dzielenie się również zabawkami, książkami i największa zazdrość o Czoko czyli pieska. Ich przyjaźń zostaje poddana próbie. Jak myślicie jak się sprawy potoczą dalej ?
Szukając misia: Ojej chyba każde dziecko by chciało by w ogródko był prawdziwy skarb i to jeszcze taki żywy, puszysty o złocistym futerku ;-) i nie mowa tu o kocie czy psie ! Miś uwielbia krokieciki i chętnie pomoże w rozwiązaniu problemów szkolnych.
Kotek Pingwin: Bajka o chłopczyku i jego kotku którzy spędzają najwięcej czasu i to potajemne w ogrodzie pewnej sąsiadki. Ale nagle do pewnej sąsiadki wprowadzają się nowi lokatorzy. Chłopczyk musi opuścić ogród, natomiast kotek Pingwin nie chętnie opuszcza nowe miejsce i wręcz nowe towarzystwo mu przypadło do gustu, oj będzie się działo.
Książki bardzo przypominają codzienną sytuacji wielu dzieci, sama pamiętam z dzieciństwa sytuacje gdy dzieliłam pokój z siostrą czy zabawy w ogrodzie u wujka pod jego nieobecność, to były czasy świetnej zabawy i czasy pewnych doświadczeń tych przyjemnych i trochę bolesnych.
Wydawnictwo Znak gdzie znajdziecie te książki jest TU KLIK
Oraz na Facebook KLIK TU
Kolejna seria znanej u nas na blogu już Holly Webb i jej przyjaciele. Opowieści w których nie może zabraknąć słodkich zwierzątek i ulubionych przez dzieci pupili tych wymarzonych i tych z nie możliwych marzeń. No wręcz obowiązkowa pozycja w domowej biblioteczce twojego dziecka.
O czym opowiadają książeczki ?
Czekoladowy piesek : Historia dwóch siostrzyczek które nagle muszą zamieszkać w jednym pokoju. Może to nic strasznego, w końcu się kochają ale.... ale no właśnie kto dzielił pokój z rodzeństwem wie jak to jest, są dni dobre i te mniej dobre zwłaszcza jeśli chodzi o dzielenie się również zabawkami, książkami i największa zazdrość o Czoko czyli pieska. Ich przyjaźń zostaje poddana próbie. Jak myślicie jak się sprawy potoczą dalej ?
Szukając misia: Ojej chyba każde dziecko by chciało by w ogródko był prawdziwy skarb i to jeszcze taki żywy, puszysty o złocistym futerku ;-) i nie mowa tu o kocie czy psie ! Miś uwielbia krokieciki i chętnie pomoże w rozwiązaniu problemów szkolnych.
Kotek Pingwin: Bajka o chłopczyku i jego kotku którzy spędzają najwięcej czasu i to potajemne w ogrodzie pewnej sąsiadki. Ale nagle do pewnej sąsiadki wprowadzają się nowi lokatorzy. Chłopczyk musi opuścić ogród, natomiast kotek Pingwin nie chętnie opuszcza nowe miejsce i wręcz nowe towarzystwo mu przypadło do gustu, oj będzie się działo.
Książki bardzo przypominają codzienną sytuacji wielu dzieci, sama pamiętam z dzieciństwa sytuacje gdy dzieliłam pokój z siostrą czy zabawy w ogrodzie u wujka pod jego nieobecność, to były czasy świetnej zabawy i czasy pewnych doświadczeń tych przyjemnych i trochę bolesnych.
Oraz na Facebook KLIK TU
czwartek, 17 kwietnia 2014
Wojna na pięknym brzegu
Nie dawno Ewa przeczytała książkę która dała jej dużo wrażeń emocjonalnych. Stwierdziła że koniecznie muszę o niej napisać na blogu. Więc w takim razie dziś poznacie książkę którą poleca Ewa :-)
Książką która wpłynęła trochę na nasze życie rodzinne i parę dni tylko o niej było mówione w domu to Wojna na pięknym brzegu. Książka pięknie wydana przez wydawnictwo literatura przyciąga nie tylko oprawką ale i swoim wnętrzem w dosłownym znaczeniu. Ewa po przeczytaniu jej miała wiele pytań do mnie, ale to pytania były raczej sprawdzające moja wiedzę na temat tamtych czasów, ona już wszystko wiedziała z tej książki :-)
Książka zmotywowała nas by odwiedzić wyjątkowe osoby jakimi są pradziadki :-) Tak dzieciaki mają jednego pradziadka i dwie prababcie :-) z czego są bardzo dumni :-)
Więc możecie sobie wyobrazić jak wizyta wyglądała, Ewa zaczęła zadawać pytania pradziadkowi na temat wojny czyli jak wyglądało życie ludzi w tamtych czasach. Pradziadek i tak miał swoją wersję odpowiedzi na jej pytania, więc to było porównanie raczej jak wyglądało w różnych częściach Polski życie Polaka tego dużego i tego małego. Temat był interesujący dla pradziadka na tyle że go trochę zdziwiło z skąd dziecko wie na ten temat i czemu chce wiedzieć więcej. Odpowiedź zaskoczyła go, nie spodziewał się odpowiedzi takiej że Ewa przeczytała książkę na ten temat, to trochę w tych czasach w śród młodzieży mało popularne. Ale i tak tłumaczył to sobie faktem pewnie lektura szkolna ? i tu też ponownie został zaskoczony bo to nie lektura szkolna a książkę sobie Ewa wybrała sama. No cóż w takim przypadku byłam bardzo dumnym rodzicem że mam takie dziecko ;-)
Ale o czym jest książka ? Ja jeszcze z braku czasu nie dałam rady jej przeczytać ale z opowiadań Ewy krótko wam przybliżę wnętrze książki.
Historia wojny widziana oczami dziecka tak mogę wywnioskować z opowiadań Ewy. Bohaterka Krysia która jest w tym samym wieku co Ewa czyli skończone dziesięć lat, tym bardziej zbliża je do siebie i myślę że w tamtych czasach były by najlepszymi koleżankami. Ale idźmy dalej wybucha wojna, Krysia musi przywyknąć do innego życia, jak i inne dzieci. Praca, organizacja do której wstępuje, trudne zadania jak przekazywanie meldunków, czy ukrywanie innych ludzi. Naraża swoje życie również przewożąc broń a jedzenie kaszy to codzienność, w naszych czasach to raczej nie możliwe, no nie ?
Myślę że opowieść prawdziwa i prawdziwej Żoliborzanki której udało się przeżyć jest warta poznania, wręcz nawet obowiązkowa i na pewno wkrótce podsunę ją do przeczytania Filipowi a i przyjdzie czas że i Maja zapozna się z Krysią :-) I ja też już sobie postanowiłam że przez święta Wielkanocne zapoznam się bliżej z lekturą obowiązkową w naszym domu ;-)
Wydawnictwo literatura jest KLIK TU
oraz na Facebook KLIK TU
Książką która wpłynęła trochę na nasze życie rodzinne i parę dni tylko o niej było mówione w domu to Wojna na pięknym brzegu. Książka pięknie wydana przez wydawnictwo literatura przyciąga nie tylko oprawką ale i swoim wnętrzem w dosłownym znaczeniu. Ewa po przeczytaniu jej miała wiele pytań do mnie, ale to pytania były raczej sprawdzające moja wiedzę na temat tamtych czasów, ona już wszystko wiedziała z tej książki :-)
Książka zmotywowała nas by odwiedzić wyjątkowe osoby jakimi są pradziadki :-) Tak dzieciaki mają jednego pradziadka i dwie prababcie :-) z czego są bardzo dumni :-)
Więc możecie sobie wyobrazić jak wizyta wyglądała, Ewa zaczęła zadawać pytania pradziadkowi na temat wojny czyli jak wyglądało życie ludzi w tamtych czasach. Pradziadek i tak miał swoją wersję odpowiedzi na jej pytania, więc to było porównanie raczej jak wyglądało w różnych częściach Polski życie Polaka tego dużego i tego małego. Temat był interesujący dla pradziadka na tyle że go trochę zdziwiło z skąd dziecko wie na ten temat i czemu chce wiedzieć więcej. Odpowiedź zaskoczyła go, nie spodziewał się odpowiedzi takiej że Ewa przeczytała książkę na ten temat, to trochę w tych czasach w śród młodzieży mało popularne. Ale i tak tłumaczył to sobie faktem pewnie lektura szkolna ? i tu też ponownie został zaskoczony bo to nie lektura szkolna a książkę sobie Ewa wybrała sama. No cóż w takim przypadku byłam bardzo dumnym rodzicem że mam takie dziecko ;-)
Ale o czym jest książka ? Ja jeszcze z braku czasu nie dałam rady jej przeczytać ale z opowiadań Ewy krótko wam przybliżę wnętrze książki.
Historia wojny widziana oczami dziecka tak mogę wywnioskować z opowiadań Ewy. Bohaterka Krysia która jest w tym samym wieku co Ewa czyli skończone dziesięć lat, tym bardziej zbliża je do siebie i myślę że w tamtych czasach były by najlepszymi koleżankami. Ale idźmy dalej wybucha wojna, Krysia musi przywyknąć do innego życia, jak i inne dzieci. Praca, organizacja do której wstępuje, trudne zadania jak przekazywanie meldunków, czy ukrywanie innych ludzi. Naraża swoje życie również przewożąc broń a jedzenie kaszy to codzienność, w naszych czasach to raczej nie możliwe, no nie ?
Myślę że opowieść prawdziwa i prawdziwej Żoliborzanki której udało się przeżyć jest warta poznania, wręcz nawet obowiązkowa i na pewno wkrótce podsunę ją do przeczytania Filipowi a i przyjdzie czas że i Maja zapozna się z Krysią :-) I ja też już sobie postanowiłam że przez święta Wielkanocne zapoznam się bliżej z lekturą obowiązkową w naszym domu ;-)
Wydawnictwo literatura jest KLIK TU
oraz na Facebook KLIK TU
wtorek, 15 kwietnia 2014
Z bazgroszytem dojdę do celu
Bazgroszyt nie od dziś znamy, kiedyś Ewa i Filip rysowali swoje pierwsze ślaczki z nim a dziś i Maja ma swój pierwszy bazgroszyt :-)
Pierwszy bazgroszyt Majki to Labirynty-zwierzęta. Maja uwielbia labirynty, więc książeczka stała się jej must have do torebki gdy się wybiera do babci. Książeczka o nietypowych wymiarach która jest prostokątna świetnie się mieści w Majki plecaku a dodatkowo grube kartonowe strony uniemożliwiają zagięciu, oraz łatwo je dziecku przewracać.
Więc labirynty mamy już opanowane, ale w książeczce są zadania typu rysowanie po śladzie i rysowanie od punktu do punktu. To zadania które Maja potrzebowała już pomocy mojej, zwłaszcza łączenie do punktów, gdzie Maja jeszcze cyferek nie zna tym bardziej do 9 więc od pięciu już musiałam jej pomóż. Ale jest to również i nauka bo co strona dalej to i trudniej, ale co zadanie to i Maja szybciej pojmuje o co w zadaniu chodzi. Książeczka świetnie ćwiczy rękę, uczy cyferek i ich porządkowanie. Rozwija wyobraźnie i przede wszystkim bawi, to gwarantowana zabawa na dłuższy czas, zwłaszcza jak dorosły pomoże i nakieruje malca
Takie ostatnie słowo Majki na koniec to ....nie oddam nikomu jak chcesz mieć takie same to sobie kup :-)
A Bazgroszyt jest KLIK TU
Oraz na FB KLIK TU
Pierwszy bazgroszyt Majki to Labirynty-zwierzęta. Maja uwielbia labirynty, więc książeczka stała się jej must have do torebki gdy się wybiera do babci. Książeczka o nietypowych wymiarach która jest prostokątna świetnie się mieści w Majki plecaku a dodatkowo grube kartonowe strony uniemożliwiają zagięciu, oraz łatwo je dziecku przewracać.
Więc labirynty mamy już opanowane, ale w książeczce są zadania typu rysowanie po śladzie i rysowanie od punktu do punktu. To zadania które Maja potrzebowała już pomocy mojej, zwłaszcza łączenie do punktów, gdzie Maja jeszcze cyferek nie zna tym bardziej do 9 więc od pięciu już musiałam jej pomóż. Ale jest to również i nauka bo co strona dalej to i trudniej, ale co zadanie to i Maja szybciej pojmuje o co w zadaniu chodzi. Książeczka świetnie ćwiczy rękę, uczy cyferek i ich porządkowanie. Rozwija wyobraźnie i przede wszystkim bawi, to gwarantowana zabawa na dłuższy czas, zwłaszcza jak dorosły pomoże i nakieruje malca
Takie ostatnie słowo Majki na koniec to ....nie oddam nikomu jak chcesz mieć takie same to sobie kup :-)
A Bazgroszyt jest KLIK TU
Oraz na FB KLIK TU
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)

















































