poniedziałek, 9 czerwca 2014

To było tu - Piwnica Pod Baranami

Co mają wspólnego pod Krakowskie blogerki z centrum Krakowa czyli rynkiem  ? A tyle że jest to po środkowy punkt naszych spotkań ;-) tym razem nasze spotkanie eventowe odbyło się w bardzo historycznym pod względem kulturowym miejscem, znanym i obchodzącym w tym roku 58 rocznicę istnienia.
Poznajcie bliżej ten legendarny klub Piwnica Pod Baranami


"Jak trafisz do siedziby najstarszego w Polsce kabaretu? Na krakowskim Rynku, u zbiegu ulic św. Anny i Wiślnej stoi Pałac pod Baranami. Wejdź w jego bramę i z dziedzińca skręć w prawo, a następnie zejdź schodkami w dół. Jesteś na miejscu"




Fortepian to najlepsza atrakcja pod Baranem ;-) dla dzieci, kolejka była na okrągło do niego, a jak dłużyło się to potrafiły wszystkie siedzieć przy nim. 


Natomiast Maja miała swojego adoratora :-)


Menu w Piwnicy Pod Baranami bardzo jasne i czytelne :-) Fajnie to wymyślili.


Babeczki ufundowała nam Cukiernia pod Arkadami, byłam tam osobiście je odebrać i było to moje pierwsza wizyta w tamtych okolicach Krakowa trafiłam bezbłędnie po zapachu do cukierni :-)  A w aucie trudno było usiedzieć bez toczenia śliny :-)





A teraz nasi partnerzy, pobieżnie tylko pokażę jeśli jesteście ciekawi co było  w niektórych torebeczkach to musi być cierpliwi i czekać na recenzję :-)


Pan notes nas bardzo uszczęśliwił gdzie sprezentował nam piękne notesy z naszym banerkiem :-)


Shiseido jestem bardzo dumna z siebie bo pisząc do nich nie liczyłam na odzew tym bardziej pozytywny, a tu takie zaskoczenie. Dziękuje Shiseido  

A z tyłu upominki od Faceandlook czyli magazyn i portal dla nowoczesnych kobiet




Tactic to hit u nas w domu, recenzja już czeka w wersjach roboczych, więc nie długo poznacie co my dostaliśmy bo każda z mam otrzymała inną grę :-)


Soraya już znam ale tym razem i mąż poznał ich produkt, który również był w zestawie :-)


Aromatyczne  świece od  aromatyczneswiece.pl


Brat.pl od nich mam między innymi sok naturalny którym się teraz kuruje, bo chora jest :-/








Maroko sklep pani przedstawiciel osobiście nas odwiedziła wręczając upominki


Oraz piekne śniadaniówki od Branq rózne upominki od GraArt, Baby Cap  Entliczek   Nikwax, Tea Club Sequoia, Barbaras ZielonyNurt  WGroszki, Bartolini WearMy Belle  Kominowoto i owo  ....




  







Upominki od cukry ręcznie robione, Maja lizaka męczyła całe spotkanie ;-)






Na specjalne zaproszenie pana Michała Kościuszko odwiedziliśmy Zbójcy w pałacu, ale relację z tego miejsca postanowiłam że  zrelacjonuje w innym poście, tam się działo dużo i dużo fotek mam z tego miejsca.


Pani Z koneser zdrowia ponownie u nas gościł, jak pamiętacie na lutowym spotkaniu też była ;-)


Dzieci mimo że miały panią animatorkę która ich zabawiała to i tak zorganizowaliśmy dla nich konkursy. Otrzymany domek od tekturowy domek  trzeba było złożyć z pomocą przyszli tatusiowie :-)





Dzieci zaczęły go kolorować, ale najlepiej im wychodziło wchodzenie do niego. Więc kolorowanie przenieśliśmy na stabilniejsze podłoże, gzie dzieci kolorowały serduszka.


Nagrody też były a ufundował je Pat & Rub  gdzie oprócz kosmetyków, dzieci otrzymały przesłodkie króliczki przytulanki. 





 Padnięte totalnie, już spakowane, już gotowe do wyjścia a tu nagle nas oświeciło że nie mamy fotki grupowej :-) na szybko Zebra się poświęciła i nam szczeliła z kopyta focie :-)


 



Dziękujemy z całego serca naszym partnerom spotkania. W podziękowaniu stopniowo będę recenzować prezenty od was :-) 





niedziela, 1 czerwca 2014

The Secret Soap Store

 Jak by ktoś pytał gdzie mnie tyle nie było w sieci, to odpowiadam :-) nadrabiam zaległości z wyjściówkami w końcu uzbierało się trochę od pięciu lat. Które były spowodowane zaoczną edukacją męża. Mąż oczywiście zakończył z sukcesem studia :-)
A teraz opowiem wam o moim wypadzie w wolny dzień (powiedzmy wolnym,  po przyjściu do domu musiałam dwa razy uwijać się by nadrobić nieobecność ) Wraz z moimi koleżankami z grupy PKMB Zostałyśmy zaproszone do miejsca które w codzienności był dla mnie tylko sklepem.
Sklep The Secret Soap Stare okazał się oazą doznań gdzie każdy zmysł został wykorzystany. Już w pobliżu sklepu rozprowadza się zapach który kusi by wejść do środka. Ciężko jest wzorkiem skupić się na danej rzeczy co moment zauważałam ciekawy produkt który kusił swoim wyglądem, A na nie których produktach  zrozumiałym było akcentem znak zakazu spożycia, chociaż trudno było się oprzeć i gdybym nie widziała co mam w ręce to pewnie bym wsadziła do ust by skosztować :-) Każdy produkt ma swój tester czyli przed zakupem można wypróbować na własnej skórze :-)
I perełka która swoim szumem spływającej wody kusi by przysiąść i zaciągnąć się powietrzem przy tężni solankowej.
Po dwóch tygodniach od czasu pobytu w tym sklepie mój powyższy opis jest tak  prawdziwy jak by to było dziś, myślę że nawet za rok będę opowiadać to z takim samym odczuciem :-) chociaż już wiem na pewno że od świeże pamięć nie raz odwiedzając to miejsce, w końcu karta stałego klienta w programie lojalnościowym zachęca do zdobywania kolejnych serduszek które zbliżają do nagrody :-) czyli darmowego produktu :-)
Mnóstwo zapachów przywiozłam do domu również, dzięki upominkom które otrzymałam, krem do rąk czekoladowy od razu córka skonfiskowała a mąż już chciał sobie mój peeling do ciała przygarnąć bo stwierdził że jest to idealny jako zapach do samochodu.....obiecałam mu że dam mu opakowanie gdy zużyje i sobie powiesi w samochodzie ;-)

Sklep znajduje się w nowym pasażu w Galerii Krakowskiej. Oraz w Galerii Bonarka z tymże tam jest tylko tzw. wyspa. Oraz w sklepie on -line 
A dla fanów obowiązkowo trzeba polubić fanpage TU KLIK

A teraz nacieszcie zmysł wzroku ;-)










Wspaniały pomysł na prezent




Tężnia solankowa


I nasza brygada PKMB












wtorek, 13 maja 2014

Edyta Jungowska czyta Bracia Lwie Serce

Bracia lwie serce

Może nie każde dziecko da się namówić, może nie każde lubi taką formę. Ale mój Filip pod tym względem jest wyjątkowy, bo słuchanie audiobooków to lepsze zajęcie niż granie

czwartek, 8 maja 2014

Czapki dress you up to się nosi


 O ile dobrze pamiętam to było na Wrześniowym spotkaniu podkrakowskich blogerek w tamtym roku. Firma Dress you up przekazała naszym dzieciom które brały udział też w tym spotkaniu czapeczki, u mnie każde dostało czyli cała trójka taką czapeczkę. Starsze dzieciaki od razu gdy  pogoda zaczęła robić się jesienna, używać zaczęły czapki. Zima była łagodna, więc i praktycznie ciągle je nosili.

A Maja dopiero teraz na wiosnę jej założyłam pierwszy raz. Goniła po ogrodzie zachwycona, że tak jak rodzeństwo ona też taką samą czapkę ma, niestety gdy zaczęłam robić zdjęcia starszaki zmyli się na rowery. Więc tylko Majkę musicie podziwiać :-)



PS. Ewa mówi że lubi tą czapkę dla tego że uwiązany kok czy kucyk nie traci na wyglądzie po ściągnięciu czapki ;-)








Marka dress you up jest KLIK TU 
Oraz na fanpage KLIK TU 

O matko dopiero teraz pierwszy raz weszłam na ich stronę i widzę tam superowe ciuchy :-0

poniedziałek, 5 maja 2014

tesa artykuły szkolne

Nie wiem czy jesteście na tym etapie, ale jak jesteście to wiecie że kupowanie artykułów szkolnym to nie okres tylko Wrześniowy. U mnie praktycznie co miesiąc trzeba werbować półki działu papierniczego w poszukiwaniu niezbędnych artykułów.
Na ostatnim spotkaniu blogerek miałam okazję poznać parę produktów od marki Tesa i koniecznie muszę wam je pokazać bo są warte swojej uwagi.

Mini Roller korektor w taśmie, jest mały i poręczny bez problemu mieści się w każdym piórniku, Ewa która często zmienia piórniki bez problemu upcha go w każdym a jego wielkość jest podobna do gumki do mazania ( przynajmniej tej co ma ona  :-) Taśma ładnie się wysuwa przylegając do kartki. A pisanie po taśmie to sama przyjemność. I jak to Ewa ujęła podsumowując Mini Roller   ".... zaczęłam już specjalnie robić błędy w zeszycie, po to by przejechać po kartce Mini korektorem...."

Więcej o produkcie i dostępnych kolorach znajdziecie KLIK TU






Kolejny produkt to klej. Klej otrzymał Filip bo będąc w klasie pierwszej często używają każdego dnia w szkole i  w domu gdzie zadania opierają się na wylepieniu jakiś wylepianek. Kleje w sztyfcie nie ukrywam przewinęło się u nas cała masa, ale taki jak ten to pierwszy raz spotkałam się. Specjalna końcówka wspaniale spełnia swój cel, świetnie  rozprowadza się po powierzchni a klej tylko w tedy wypływa gdy przyciśnie się tubkę. Więc nie ma mowy o odklejaniu zakrętki od tubki czy poklejonych dłoni. A jeśli chodzi o sam klej to prace techniczne bez problemu Filip donosi do domu bez żadnych poprawek w klejeniu i może od razu ustawić na półce czyli tzw "wystawce"






Strona producenta Tesa jest tu  www.tesa.pl